Kręgi Biblijne - Dziecięcy Krąg Biblijny

"Mamusiu, mamusiu, nie przerywaj, czytaj dalej" Ta historia jest bardzo ciekawa:
Józef, znienawidzony przez swych braci, zostaje wrzucony do wyschniętej studni, a potem sprzedany jako niewolnik do Egiptu. Tam zostaje zupełnie niewinnie wrzucony do więzienia. Jednak jak czytamy pod koniec tej opowieści, jest drugą po królu osobistością w całym Egipcie; on też ratuje całą swoją rodzinę i Egipt w okresie klęski i głodu.

Bardzo, bardzo wiele cudownych historii znajdziesz w Piśmie Świętym. Pomyśl o Danielu i jego trzech przyjaciołach, jak odważnie sprzeciwili się samemu królowi, chcieli służyć tylko Bogu. Za karę zostali wrzuceni do gorejącego pieca, z którego jednak wyszli bez najmniejszej szkody.

Pan Jezus, gdy miał dwanaście lat to już znał połowę Biblii. Poszedł z rodzicami na Święto Paschy. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, Jego Rodzice zauważyli, że Go nie ma. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, Łk 2: 40-50

Ciekawe by to było - gdyby Pan Jezus Chrystus, jako 12 latek, wystartował w Konkursie Biblijnym z przysłowiowym Janem Kowalskim, to kto by wygrał? A może ty byś wygrał? [konkurs]

Pan Jezus bardzo kocha wszystkie dzieci. Gdy Apostołowie przeganiali dzieci, to: Jezus rzekł: Dopuście dzieci i nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie; do takich bowiem należy królestwo niebieskie. (Mt 19:14)

Możesz zacząć czytać Biblię od dziś, według wskazówek, które znajdziesz tutaj. Możesz razem z babcią, z rodzicami w Kręgach Biblijnych przysłuchiwać się, zadawać pytania. Może się tak zdarzyć, że będziesz więcej wiedział niż dorośli.
W jednej z Parafii w Krakowie rodzice z dziećmi, dziadkowie z wnukami wspólnie uczestniczą w Kręgu Biblijnym. A może przy twojej Parafii powstanie, tak jak w Trzciance, Wspólnota DZIECIĘCY KRĄG BIBLIJNY Mają nawet swoją stronę Internetową: [strona]

Pan Roman Brandstaetter, polski pisarz, poeta, dramaturg i tłumacz, wybitny znawca Pisma Świętego. w swojej książce Krąg Biblijny opisuje niesamowitą historie. Uczył się czytania i pisania nie na szkolnym elementarzu, ale na Piśmie Świętym. Sadzę ze nie ma więcej takich osób jak On. A może ty weźmiesz przykład z Jego rodziców i będziesz uczył swoje dzieci czytania i pisania na Piśmie Świętym?

Oto ten opis: Święty elementarz.

Nie wiem, co skłoniło moją matkę do udzielania mi, sześcioletniemu chłopcu, nauki czytania i pisania po polsku na Piśmie Świętym w przekładzie ks. Wujka, a ponieważ nigdy jej o to nie zapytałem, mogę stwierdzić tylko samo zdarzenie - bez podania jego genezy - które nie pozostało bez wpływu na moje dalsze życie. Pomysł był dziwny i w swoim rodzaju jedyny. Nie znam nikogo spośród moich przyjaciół, bliższych i dalszych znajomych, który by się uczył pisania i czytania ojczystego języka na Wujowej, wcale niełatwej polszczyźnie, a naukę czytania rozpoczynał od słów: "Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię...". Temu pomysłowi matki zawdzięczam jedyne w swoim rodzaju przeżycie: już w pierwszym dniu mojej edukacji, w pierwszym zdaniu, z którym mozolnie borykałem się przez długi czas, zanim je umiałem poprawnie odczytać, nie tylko zetknąłem się z pojęciem Boga, tworzącego niebo i ziemię, ale dzięki osobliwemu elementarzowi, jakim z woli mojej matki stała się dla mnie Wujkowa Biblia, już od dzieciństwa, podświadomie, łączyłem piękno mowy polskiej ze stworzeniem świata.

O swoim nauczycielu i wskazówkach, jakich mu udzielał pisze tak:

Jego twarz o zapadniętych policzkach i czarnych, świecących oczach, obsiana rzadkim zarostem, była kredowej białości. Przychodził do mnie trzy razy w tygodniu. Siadał przy stole - ja obok niego - zawsze plecami odwrócony do szeroko otwartego okna, wypełnionego błękitem i wiosną. Nim usiadł, z niechęcią patrzył w okno, jakby chciał mi dać do zrozumienia, że z tej strony grozi nam jakieś bliżej nieokreślone niebezpieczeństwo. Gdy już usadowił się za stołem i niejako całym swym ciałem oddzielił mnie i siebie od nacierającego na nas świata, z namaszczeniem otwierał Pismo Święte, całował je i cichym znużonym głosem kazał mi je czytać. Potem przeczytany fragment musiałem niezliczoną ilość razy głośno powtarzać, aż cały werset wbił się w moją pamięć jak gwóźdź w twarde i oporne drzewo dębowe. Raz odważyłem się powiedzieć:
- Ależ ja tego nie rozumiem.
Odpowiedział:
- Nie rozumiesz? Nie chodzi o to, żebyś rozumiał. Chodzi o to, żebyś pamiętał.

Minęły długie dziesiątki lat. Pewnego dnia przeczytałem te słowa w Metodzie teologii Erazma z Roterdamu: "Nie byłoby też, sądzę, rzeczą nierozważną wyuczyć się Ksiąg Bożych na pamięć, nawet jeżeli się ich nie rozumie. Tak przynajmniej zapewnia Augustyn".

Mój pierwszy nauczyciel Pisma Świętego - tańczy teraz u stóp Jahwe Cebaoth, z Torą wysoko wzniesioną nad głową - który nie tylko nie znał pism Erazma z Rotterdamu i Św, Augustyna, ale o ich istnieniu nigdy nie słyszał, byłby na pewno niezmiernie zdziwiony, gdyby się dowiedział, że marnotrawny uczeń odnalazł po latach potwierdzenie jego pedagogicznej metody w wypowiedzi jakiegoś Biskupa Hippony.

Jeżeli znasz kogoś, kto podobnie jak Pan Roman uczył się czytania i pisania na Biblii, poinformuj nas o tym.
Ale to nieistotne; ważniejsze jest to, żebyś zaczął Biblię czytać. Codziennie, systematycznie - postanów sobie, że conajmniej przez jeden rok nie opuścisz ani jednego dnia. Czytaj piętnaście minut dziennie, czytaj głośnio albo szeptem. [czytanie głośno]
I jeszcze jedno. Jeżeli tak było, że ktoś tobie kiedy jeszcze nie umiałeś czytać, czytał bajki, to ty mu teraz, w rewanżu, przeczytaj coś, co do ciebie bardzo przemówiło z Biblii, przeczytaj mu nie bajkę, ale prawdę, Słowa samego Boga.
Pewne fragmenty będą dla ciebie może niezrozumiałe; tym się nie przejmuj, czytaj dalej. To nie tylko Pan Roman czytając Biblię miał taki problem, lecz każdy z nas ma podobny.