Kręgi Biblijne - Pismo Św. w rodzinie

Prawdą jest, że wspólnotę rodziny chrześcijańskiej buduje Słowo Chrystusa. Troską Kościoła jest więc, by ta prawda coraz bardziej stawała się rzeczywistością, w każdej katolickiej rodzinie. Jest to możliwe pod warunkiem, że we wspólnocie rodzinnej będzie się czytać Pismo Święte. Wtedy sam Chrystus jednoczy rodzinę i wprowadza ją w zbawczy dialog z Bogiem Ojcem.

Choć dziś z łatwością można nabyć Biblię i wiele rodzin już ją posiada, faktem jest jednak, że do niej się nie zgada. Przypomina się o jej obecności w czasie kolędy w parafii, by pochwalić się nią przed odwiedzającym rodzinę kapłanem. Po wizycie duszpasterskiej powraca znów na swoje dawne miejsce, pełniąc może rolę jedynie jakiegoś dekoracyjnego elementu w mieszkaniu. W podejściu do Biblii winno się jeszcze wiele zmienić.

Jakże budujące jest to, co napisał Roman Brandstaetter o obecności biblii w jego rodzinie: "Biblia leżała na biurku mojego dziadka, Biblia leżała na stołach moich praojców. Nigdy w bibliotece. Zawsze na podręczu. W naszym domu nikt Biblii nigdy nie szukał, nigdy również nie słyszałem, aby ktokolwiek pytał, gdzie ona leży. Wiadomo było. Że u dziadków na biurku, u nas na małym stoliku obok fotela, w którym wieczorami zwykł siadywać ojciec. Miejsce, na którym leżała Biblia, było dla mnie miejscem wyróżnionym. Gdyby mnie wówczas spytano, w czym upatruję owo wyróżnienie, na pewno nie umiałbym odpowiedzieć, mimo to odczuwałem niezwykle wyraźnie nadzwyczajność tego miejsca. Było ono dla mnie środkiem całego mieszkania, wyniesionym wysoko nad całe mieszkanie, punktem, dookoła którego wszystko się obracało. Gdy ojciec wieczorem czytał Biblię, chodziłem po pokoju na palcach. Dziadkowi nigdy bym się nie ośmielił przerwać jego lektury. Obaj byli dla mnie w takich chwilach naznaczeni przywilejem nietykalności. Od najmłodszych lat byłem świadkiem nieustannej manifestacji świętości tej księgi, jej kultu i wywyższenia: (Krąg Biblijny, s 16)
Chcąc by Biblia miała takie samo miejsce w naszych katolickich rodzinach, trzeba dokonać jej intronizacji i przystąpić do lektury. Tego aktu nie można jednak czynić beż przygotowania. Najlepiej jeżeli odbywa się ono w ramach całej parafii, dla tych rodzin, które chcą zobowiązać się do wspólnego czytania Biblii. Jeżeli ksiądz proboszcz nie wychodzi z taką inicjatywą wtedy trzeba pomyśleć o samodzielnym przygotowaniu się do takiego aktu. Nie może on być zaskoczeniem dla członków rodziny. Wcześniej należy o nim mówić, by każdy nastawił się duchowo i zapragnął spotkania się z Bogiem w Jego Słowie. Wtedy kiedy pojawi się już odpowiedni klimat, należy wybrać dzień na dokonanie intronizacji. Ten dzień winien być dla całej rodziny świętem. Warto pomyśleć o oczyszczeniu serca w sakramencie pokuty i uczestnictwie we Mszy św. w intencji rodziny.
Choć do lektury Pisma Świętego ważne są warunki zewnętrzne, nie przyniesie ona owoców, jeżeli brakuje wewnętrznych dyspozycji. Spośród nich na pierwszym miejscu należy wymienić wiarę. Wiadomo bowiem, że bez niej nie można przyjąć zbawczego orędzia, jakie niesie Słowo Boże. Dla człowieka, który neguje fakt, iż przez słowa Biblii mówi do nas Bóg, będzie ona zbiorem niezrozumiałych lub nawet śmiesznych twierdzeń. Nigdy nie można też stawiać Biblii swoich wymagań. Podejście do tekstu winno być zawsze pokorne, co wcale nie oznacza, że musi być bezkrytyczne. Doza zdrowego krytycyzmu jest nawet konieczna, bo wiara zawsze szuka zrozumienia. Nie można jednak niepokoić się kwestiami, na które nie potrafimy sobie odpowiedzieć. Biblia sama się wyjaśnia, jeżeli ktoś z wiarą szuka w niej słowa życia. Odnajdywanie go winno być więc pokorne, czyli ze świadomością, że daleka jest jeszcze nasz droga do zrozumienia Biblii. Należy też pamiętać, że jej zrozumienie i widzenie Bóg daje ludziom "czystego serca". Nigdy więc w pełni nie skorzystają a czytania Biblii ci, którzy trwają w stanie wewnętrznego zaniedbania i braku miłości. (To tylko fragment z tematu Pismo Św. w rodzinie warto przeczytać całość i nie tylko tego tematu ale i innych tematów mówiących o Biblii w kościele o Biblii w nas). Biblia w Kościele Ks. Stanisław Haręzga)


Roman Brandstaetter przedstawia Pismo Święte jako Księgę rodzinną pisząc o Biblii między innymi tak: „Biblia jest dla mnie również księgą wspomnień o moim rodzie. Wszystkie występujące w niej postacie mają twarze moich przodków i krewnych i nie zdarzyło mi się jeszcze nigdy, abym myśląc o Labanie nie miał przed oczami jednego z moich stryjów - w prawdzie stryj palił papierosy, ale fakt ten nigdy nie mącił wyrazistości tego skojarzenia - aby czytając o Racheli nie widział babki, zapalającej świece w piątkowy wieczór, abym o patriarsze Jakubie nie ujrzał mojego ojca [...] a w Maryi, Matce Jezusowej mojej matki, zamęczonej przez hitlerowców".

Dla Brandstaettera Pismo Święte było elementarzem uczył się czytania i pisana na Piśnie Świętym Nie mieliśmy takich rodziców jak Brandstaetter. Nikt nas w takim stopniu nie przygotował do życia dorosłego z Bogiem. Nie mieliśmy takich rodziców jak miał Jezus Chrystus. Nasze mamy raczej nie kojarzą nam się z Maryją, a ojcowie z Jakubem.